jeszcze cztery dni i znów będę tam, gdzie byłam taka szczęśliwa, gdzie nawet zapomne o tych trzech lekarzach dziennie, z którymi tak długo musiałam się tu użerać, którzy tak późno doszli do tego, co mi naprawdę dolega. choroba genetyczna wcale nie jest taka groźna, jakby się mogło wydawać, ale hiszpańskiego wina jeszcze długo (o ile w ogóle) się nie napiję. za to będzie wolność, nagość i jedzenie. jeszcze nie odespałam trzech-lat-hiszpańskiego-w-miesiąc, przymusu opluwania mojego ulubionego autora feministyczną śliną, i absolutnie bezsensownym wymyślaniem jakiejś unheimliche geschichte, żeby tylko przeżyć swój ostatni w życiu dzień z językiem niemieckim. odeśpię w moim mikropokoju na najtańszym materacu z ikei, z tansseksualistą za ścianą i po późnym obiedzie.


2008-09-06 | 15:16:08 | skomentuj (1)





pieprzyć. za dużo się już napłakałam.


2008-07-18 | 16:45:55 | skomentuj (2)




lay: elewina, blaine idea: hogata img: travis smith